Na Myslovitz bylam bardziej z sentymentu niz z uwielbienia,to juz mój drugi ich koncert w tym roku.I chociaz liczba podpitych rozwrzeszczanych piętnastolatków ze szluga w lapie mnie zdemotywowala,to i tak koncert zaliczam do udanych.Na szczescie obylo sie bez sinikow i polamanych zeber..po 3 kawalkach poddalam sie i opuscilam miejscowe przed samą sceną.Mamy bardzo glupią publike w Łodzi,pogowanie wa wolnych kawalkach(wtf?)
Dostawca rozwiązań CAM – jak pomaga w automatyzacji pracy?
2 miesiące temu

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz